Kiedy jest w porządku, aby przedstawić mojego chłopaka do mojego dziecka

W pewnym momencie smok zbliżył się do mojego dziecka i zaczął powoli zbliżać pysk do jego ręki... Mój syn niemal automatycznie wyciągnął ją przed siebie, ku smokowi... W chwili gdy bestia dotknęła ją pyskiem, zobaczyłam jak nawiązują pewnego rodzaju porozumienie... Gdy dotarłam do domu Justina, praktycznie nic nie widziałam przez łzy. Bez pukania wtargnęłam do środka. Justin wracał akurat z kuchni do salonu, z uśmiechem na ustach, lecz kiedy tylko mnie zobaczył, wypuścił z rąk dwie puszki z piwem. Podbiegłam do niego i wpadłam w otwarte ramiona chłopaka, wybuchając głośnym płaczem. - Uśmiechnął się do chłopaka i wyciągnął do niego rękę, aby mu pomóc wstać. - Ale musimy się pośpieszyć. Za kilka minut musimy rozpocząć drugą fazę. - Oczywiście. Pracowali szybko w przyjemnej ciszy. Kiedy już eliksir bulgotał spokojnie na ogniu, a wszystko było przygotowane do trzeciej fazy, usiedli na chwilę. - Kiedy się angażuję jest źle, kiedy tego nie robię jest źle – mruknął, kręcąc nosem. Zaśmiałam się po raz kolejny, bo w tym momencie wyglądał całkiem uroczo. Podeszłam do niego. Poklepałam go po pośladku. Uważają, że jest chora lub jest z nią coś nie tak. Wszystko jest w porządku, tak mówi i nie uważa, że ucieka od krytyki lub jak to osoby mówią, znalazła przyjaciela w jedzeniu, bo nie ma chłopaka. Ma chłopaka i jest szczęśliwa. Kiedy dotarłam do domu, przebrałam się w wygodniejsze ubrania i usiadłam na łóżku, aby nadrobić lekturę na angielski. Myśli o Niallu i Zoe przebiegały przez moją głowę, a fakt, że jeszcze z nią nie zerwał, wywoływał u mnie złość i rozczarowanie. To w porządku, ich przyjaźń nie została spieprzona, po prostu mieli mały romans i żaden z nich nawet tego nie pamięta, więc tak, jest w porządku, po prostu w porządku. Mają się dobrze, nie? - O, Niall, muszę was sobie przedstawić. - Harry w roztargnieniu macha swoją dłonią i tak jakby wskazuje na parę, na przeciwnej kanapie.

Poprzez Mury Chapter 5: Nowe klamstwa, a harry potter ...